Jednym z ważniejszych zadań fotografa, a może i najważniejszym jest,

ogólnie mówiąc, ogarnięcie światła. Niezależnie od typu fotografii, zawsze ma to olbrzymie znaczenie. Czasem można światło sobie ustawić, czasem trzeba ze światłem walczyć, czasem trzeba się do niego dostosować, a czasem światło jest po prostu takie, że fotografie robią się niemalże same. Tak własnie było w dniu ślubu Kamili i Wojtka. Tego słonecznego dnia światło prawie zawsze było tam, gdzie go potrzebowałem. Nawet w nocy gwiazdy świeciły z taką intensywnością, że trudno się było powstrzymać od fotografowania : )

A poza światłem, wspaniała, luźna, wesoła atmosfera i brak pośpiechu. Wszystko to złożyło się na powstanie poniższego  materiału. Ślub i przyjęcie odbywały się w Koszewku. Sesję plenerową postanowiliśmy robić w po-industrialnych budynkach. Na deser sesji, znaleźliśmy dwa bezczelnie różowe i totalnie plastikowe flamingi -cudo : ) Zapraszam – 116 fotografii.

Zobacz także

9 komentarzy "KAMILA I WOJTEK / reportaż ze ślubu / sesja plenerowa / flamingi"

Komentarze:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*