Sesja ślubna w Tatrach

Sesja ślubna w Tatrach : )

Jakbyście zastanawiali się, jak długo trzeba mnie namawiać na sesję plenerową w górach, podpowiem, że średnio zajmuje to między 3 a 8 sekund : ) Czas spędzony w górach jest dla mnie zawsze bardzo wartościowy i staram się wykorzystać każdy pretekst, żeby pooddychać górskim powietrzem.

To dlatego na pytanie Karoliny, czy byłaby szansa na zrobienie sesji w Tatrach, odpowiedź mogła być tylko jedna. Karolina i Daniel regenerowali siły  po swoim ślubie i przyjęciu weselnym w Zakopanem. Ja dołączyłem do nich na sam koniec ich wypadu, a efektem tego spotkania są zdjęcia poniżej.

Rano przywitała nas mleczna mgła… Na Kasprowym, gdzie rozpoczynaliśmy nasz zdjęciowy dzień, widoczność była ograniczona do kilku metrów, było turbozimno, wilgotno i wiał przenikliwy wiatr. Pogoda idealna na posiadówkę w schronisku. Po godzinie (i dwóch kawach) mgła opadła na tyle, że było widać szlak. Później z każdą minutą pogoda się poprawiała, a my schodziliśmy coraz niżej co oczywiście polepszało warunki termiczne.

Później, podczas całej sesji, zarówno trasa jak pogoda praktycznie nas rozpieszczały. Przejrzystość powietrza była cudowna, więc każdy kto chodził po Tatrach, na pewno rozpozna znajome miejsca.

Sesja ślubna w Tatrach uświadomiła mi jedną rzecz. Kiedy mam pod ręką aparat, z automatu zaczynam postrzegać rzeczywistość w prostokątach. Wycinam z krajobrazu elementy, skupiam się na liniach tworzących perspektywę, na plamach światła, na tym jak tło może wyglądać w nieostrościach. Gdy chodzę po górach podczas urlopu, zazwyczaj nie zabieram ze sobą aparatu (ewentualnie lekki kompakt, który i tak większość czasu spędza w plecaku). Pozbawiam się w ten sposób możliwości fotografowania. Powoduje to, że postrzegam wtedy krajobraz w sposób ciągły, bardziej naturalny. Nieposiadanie aparatu sprawia, że przestaję oglądać świat, jako potencjalne zdjęcie. Oczywiście nadal oceniam „jakość światła”, potencjał miejsca i pory dnia do ewentualnej sesji (to już prawdopodobnie nieuleczalna i bardzo przyjemna choroba zawodowa), ale uwalniam się od ciągłego wycinania rzeczywistości. To chyba ważne, żeby czasami obejrzeć otaczający nas świat bez czarnej ramki dookoła. Czasami, bo tak naprawdę szybko zaczynam tęsknić za światem widzianym w prostokącie : )

Zapraszam.

Zerknijcie przy okazji na inne sesje ślubne z górami w tle: Agnieszka i Krzysiek, Klaudia i Adrian

I na koniec mały backstage z sesji w Tatrach. W pewnych momentach tak wyglądał krajobraz, gdy zamieniłem się z Karoliną i Danielem na miejsca : )

 

Zobacz także

2 komentarzy "Sesja ślubna w Tatrach"

Komentarze:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
*